O co chodzi z muzyką w filmie?

Co warto wiedzieć:

  • Status prawny muzyki w filmie jest kontrowersyjny – występuję na tym tle wiele sporów prawnych.

  • W uproszczeniu, inny będzie status muzyki stworzonej dla filmu, a inny status muzyki, która jest eksploatowana poza filmem. Nie ma tu jednak podziału „zerojedynkowego” – istnieje wiele kontrowersji i zagadnień prawnych związanych z utworami włączonymi do utworów audiowizualnych.

  • Wspomniane kontrowersje należy mieć na względzie przy dokonywaniu czynności związanych z eksploatowaniem praw do utworów audiowizualnych, przede wszystkim przy negocjowaniu umów.

Wybitny polski kompozytor muzyki filmowej – Michał Lorenz powiedział kiedyś, że „pisanie muzyki to rodzaj schizofrenii – wchodzenie w rzeczywistość, której nie ma, kreowanie jej”. Pół żartem można podobną tezę odnieść do statusu prawnoautorskiego muzyki filmowej. Patrząc na sprawę z pewnym dystansem można powiedzieć, że prawo autorskie kreuje poniekąd pewien stan „schizofrenii”. Inny bowiem może być status utworu muzycznego stworzonego lub włączonego do utworu audiowizualnego na mocy umowy z producentem, a inny utworu muzycznego, który został stworzony poza utworem audiowizualnym.

Zarówno utwory muzyczne, słowno-muzyczne, jak i audiowizualne (w tym filmowe) są przedmiotem prawa autorskiego. Prawo chroni te utwory – przyznaje monopol na korzystanie z nich i rozporządzanie nimi osobom uprawnionym. Ustawa o prawie autorskim przewiduje specjalne przepisy dotyczące utworów audiowizualnych. Specyficzny jest bowiem charakter takiego utworu – w praktyce jest to bowiem efekt pracy zbiorowej. Prawo autorskie stanowi wprost, że współtwórcami utworu audiowizualnego są osoby, które wniosły wkład twórczy w jego powstanie, a w szczególności: reżyser, operator obrazu, twórca adaptacji utworu literackiego, twórca stworzonych  dla utworu audiowizualnego  utworów muzycznych lub słowno-muzycznych oraz twórca scenariusza. Szczególna jest w tym zakresie pozycja producenta. Mianowicie prawo autorskie przewiduje domniemanie, że producent utworu audiowizualnego nabywa na mocy umowy o stworzenie utworu albo umowy o wykorzystanie już istniejącego utworu wyłączne prawa majątkowe do eksploatacji tych utworów w ramach utworu audiowizualnego jako całości. Innymi słowy, dopóki ktoś nie udowodni, że jest inaczej, producentowi przysługuje całość majątkowych praw autorskich do utworu audiowizualnego (filmu). Warto w tym zakresie podkreślić, że utwór audiowizualny to nie prosty zbiór różnych utworów wkładowych, ale jeden całościowy i odrębny utwór.

Możemy więc wyróżnić dwa rodzaje utworów muzycznych występujących w obrocie – istniejące samodzielnie, co do których autorskie prawa majątkowe przysługują ich twórcom, oraz włączone do utworów audiowizualnych, gdzie (zasadniczo) majątkowe prawa autorskie przysługują producentowi na podstawie umowy z twórcą muzyki. Warto jednak podkreślić, że jest to daleko posunięte uproszczenie – wśród prawników istnieją spory w zakresie ustalenia granicy odrębności utworów wkładowych. Przykładowo muzyka w filmie będzie eksploatowana tylko w takim zakresie, w jakim eksploatowany jest film, natomiast zakres eksploatacji utworu muzycznego może być w praktyce szerszy. Nie cały też utwór muzyczny (jego kompozycja) musi zostać włączony do utworu audiowizualnego. Kwestia statusu prawnego utworów wkładowych do utworu audiowizualnego jest bardzo kontrowersyjna i wiąże się z nią szereg problemów. Próbą rozwiązania tych problemów jest zawieranie umów obejmujących „całość praw” twórcy utworu wkładowego.

Niemniej jednak mamy w obrocie utwory muzyczne, co do majątkowe prawa autorskie przysługują ich twórcy, oraz takie, co do których będziemy przyjmowali, że wspomniane prawa przysługują producentowi utworu audiowizualnego. W praktyce ma to diametralne znaczenie dla rynku korzystających z praw autorskich. Rynek ten bowiem jest zdominowany przez organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi. Twórcy (m.in. producenci) powierzają takim organizacjom swoje prawa. Legalne korzystanie z utworów wymaga zawarcia umowy licencyjnej z organizacją reprezentującą określony zakres praw. Mamy organizacje, które reprezentują prawa twórców utworów muzycznych i słownomuzycznych, prawa artystów wykonawców (tzw. prawa pokrewne), prawa producentów utworów audiowizualnych, prawa twórców dzieł literackich, itd. Zakres reprezentacji powinien wynikać z zakresu zezwolenia danej organizacji na sprawowanie zbiorowego zarządu mającego postać decyzji administracyjnej Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Domniemywa się, że dana organizacja reprezentuje określony repertuar praw jeżeli mieści się on w zakresie zezwolenia. Innymi słowy ciężar udowodnienia, że prawa do danego utworu nie zostały powierzone danej organizacji spoczywa na tym kto tak twierdzi. Na to domniemanie nie można się powoływać, gdy do tego samego utworu lub artystycznego wykonania rości sobie tytuł więcej niż jedna organizacja zbiorowego zarządzania. W takim przypadku każda z konkurencyjnych organizacji musi wykazać, że powierzono jej dane prawo. W praktyce może się zdarzyć, że do tego samego repertuaru prawa rości sobie więcej niż jedna organizacja zbiorowego zarządzania. Wynika to często z braku precyzyjnego (rozłącznego) zakresu reprezentacji każdej z organizacji w treści wydanych zezwoleń lub rozbieżności co do interpretacji treści zezwolenia. Widać to bardzo dobrze na przykładzie muzyki filmowej, do której prawa może zgłosić zarówno Stowarzyszenia Autorów ZAiKS jak i Stowarzyszenie Filmowców Polskich (SFP). ZAiKS zarządza m.in. prawami autorskimi do „utworów muzycznych i słowno-muzycznych”. SFP z kolei zarządza m.in. prawami autorskimi do „utworów audiowizualnych”. Zasadniczo w zakresie muzyki włączonej do utworów audiowizualnych powinno się przyjmować, że SFP jest organizacją właściwą, natomiast ZAiKS w zakresie muzyki eksploatowanej poza utworem audiowizualnym. W praktyce jednak sprawa jest bardziej skomplikowana, m.in. za sprawą kontrowersji wynikających ze statusu prawnego takiej muzyki. Przykładowo, na pytanie która organizacja jest właściwa musiał odpowiedzieć Sąd Apelacyjny w Warszawie – w jednym ze swoich orzeczeń stwierdził, że ZAiKS zarządza prawami autorskimi do utworów muzycznych o charakterze samoistnym, natomiast te które zostały włączone do utworu audiowizualnego znajdują się w domenie SFP (wyrok z dnia 22 maja 2013 r. sygn. I ACa 1359/13). Sąd podkreślił przy tym, że utwór audiowizualny nie jest zbiorem różnych utworów (tzw. wkładowych), ale jest jednym, samodzielnym utworem, odrębnym od utworów wkładowych. Należy przy tym podkreślić, że omawiana kwestia nadal budzi kontrowersje – w zakresie statusu utworu muzycznego w filmie nie ma jednomyślności i omawiany spór prawny nie został zażegnany.

Reasumując, kwestia muzyki w filmie budzi sporo kontrowersji prawnych. Wracając do słów Michała Lorenca i ujmując temat nieco żartobliwie – mamy wręcz do czynienia z pewną „schizofrenią” w obrocie prawami autorskimi. Spory prawne co do statusu muzyki filmowej na pewno będą się toczyły. Już teraz jednak warto mieć na uwadze omówione kontrowersje –  chodzi tu przede wszystkim o poprawne zidentyfikowanie właściwej organizacji, obronę przed nieuzasadnionymi roszczeniami, czy przygotowanie i negocjowanie samego brzmienia umowy.

***

Powyższa wypowiedź jest osobistym poglądem i nie posiada waloru porady prawnej czy rekomendacji prawnych. Przed podjęciem decyzji, działań lub zachowań mogących rodzić skutki prawne (podatkowe) należy rozważyć uzyskanie indywidualnej opinii prawnej.