Budowa domu przez partnerów na wspólnej działce. Kredyt, nierówne udziały i zabezpieczenie wkładu.

Pytanie z dnia 11 września

Dzień dobry,
Sprawa dotyczy współwłasności ułamkowej nieruchomości oraz asymetrii pomiędzy wnoszonym wkładem finansowym (w tym kredytem hipotecznym) a udziałami w księdze wieczystej.
Najważniejsze fakty dotyczące inwestycji:
Stan prawny i działka: Wraz z partnerem (nie jesteśmy małżeństwem, ja mam rowniez dziecko z 1ego małżeństwa) zakupiliśmy działkę za łączną kwotę 263 000 zł. Partner sfinansował 198 000 zł, ja 65 000 zł. Na tej podstawie udziały w księdze wieczystej wynoszą obecnie: 80% partner, 20% ja. Mamy spisany testament na dzialke, który mówi o tym ze zostawiamy sobie nawzajem w razie śmierci partnera swoje całe udziały.
Finansowanie budowy domu: Chcemy wspólnie postawić dom na działce. Planowany budżet na budowę domu to po 400 000 zł z każdej strony. Partner wnosi swoją część w gotówce (400 000 zł). Mój wkład to 100 000 zł gotówki oraz 300 000 zł z kredytu hipotecznego, który powiedzmy zostanie zaciągnięty wyłącznie na moje nazwisko (partner uważa, ze daje mi to lepsza gwarancje na udowodnienie potem przy rozstaniu lub sprzedaży, ze ja go spłacam, niż jakbyśmy go wzięli wspólnie. Partner proponuje, że nie weźmie ze mną wspólnego kredytu, ale zostanie moim gwaranterem (poręczycielem). Czy bycie poręczycielem przez większościowego właściciela działki zmienia moją sytuację prawną po rozstaniu i czy chroni mój wkład w budowę?
Łączny bilans: Docelowo mój całkowity wkład w całą inwestycję (działka + dom) wyniesie ok. 44% (465 000 zł), a partnera ok. 56% (598 000 zł). Mimo to partner uważa, że udziały w nieruchomości powinny pozostać na poziomie 20% do 80%, argumentując to faktem, że kredyt będę spłacać dopiero w przyszłości i jak juz space to możemy wtedy zmienić udziały na więcej , bo i jesli sie cos stanie międzyczasie i ja nie spłacę do końca kredytu, to on straci na tym wiecej gdyz włożył wiecej pieniedzy niz ja na samym początku.
W związku z powyższym, podczas konsultacji chciałabym uzyskać odpowiedzi na następujące pytania:
Ryzyko prawne i finansowe: Jakie konkretne ryzyka ponoszę, będąc jedynym dłużnikiem banku na kwotę 300 000 zł, podczas gdy mój formalny udział w prawie własności całej nieruchomości wynosi jedynie 20%? Czy jednak lepiej jest wziąć wspólny kredyt nawet jeśli ja bym go miała spłacać między nami (jesli tak, to jak moge to udowodnic potem i jak to wygląda prawnie)?
Rozliczenie nakładów w razie rozstania: Czy w przypadku ewentualnego rozstania, fakt osobistego spłacania rat kredytu daje mi silne roszczenie o zwrot nakładów na majątek partnera? Jak takie postępowanie wygląda w praktyce sądowej i jak trudne jest dowodowo?
Konstrukcja umowna: Jakie rozwiązania notarialne – na przykład odpowiednio skonstruowana umowa partnerska lub sukcesywne przenoszenie udziałów w nieruchomości wraz ze spłatą kredytu – mogłyby sprawiedliwie zabezpieczyć interesy obu stron od momentu rozpoczęcia budowy? Co powinniśmy zrobić, żeby nikt nie czuł się poszkodowany?
Z góry dziękuję za odpowiedź i pomoc.

Dzień dobry, dom trwale związany z gruntem stanie się częścią nieruchomości gruntowej, a nie odrębnym składnikiem majątku. Zgodnie z art. 48 Kodeksu cywilnego, własność domu będzie więc przysługiwać Państwu w takich samych udziałach jak działka, tj. obecnie 80% partnerowi i 20% Pani. Sam fakt sfinansowania budowy, także środkami z kredytu, nie zmieni automatycznie udziałów w księdze wieczystej. Przy założonych kwotach nakład brutto wynosi około 43,7% po Pani stronie (465 000 zł) i 56,3% po stronie partnera (598 000 zł). Trzeba jednak uczciwie rozdzielić dwa zagadnienia: wartość nakładów na nieruchomość oraz obciążający Panią dług kredytowy 300 000 zł. Jeżeli pozostanie Pani jedynym kredytobiorcą, bank będzie mógł żądać spłaty całego długu wyłącznie od Pani, niezależnie od tego, że posiada Pani jedynie 20% udziału w nieruchomości. W skrajnym wariancie może Pani przez lata spłacać kredyt wykorzystany na dom, którego ekonomiczna wartość w 80% należy do partnera. Nie rekomendowałabym rozpoczynania budowy przy utrzymaniu udziałów 20/80 i jednoczesnym zaciągnięciu przez Panią samodzielnego kredytu 300 000 zł bez dodatkowej, realnej ochrony. Poręczenie partnera nie stanowi takiej ochrony.

Odpowiedź nr 1 z dnia 14 września 2026 10:12 Zmodyfikowano dnia: 14 września 2026 10:12 Obejrzało: 11 osób

Czy uznajesz odpowiedź za pomocną?

Nie udało się wysłać odpowiedzi.

Podziękowałeś prawnikowi

Dzień dobry. 1. Proponowany przez partnera układ jest dla Pani niekorzystny i obarczony poważnym ryzykiem prawnym oraz finansowym. Zgodnie z zasadą prawa rzeczowego superficies solo cedit budynek wzniesiony na gruncie staje się częścią składową gruntu, dzieląc los prawny nieruchomości. Oznacza to, że każdy wybudowany fragment domu przypada współwłaścicielom w proporcji odpowiadającej wpisom w księdze wieczystej – czyli w 80% partnerowi, a tylko w 20% Pani. Finansując połowę budowy (w tym 300 000 zł z kredytu), faktycznie powiększa Pani majątek partnera, sama pozostając wyłącznym dłużnikiem banku z 20-procentowym udziałem w prawie własności. Poręczenie kredytu przez partnera (art. 876 k.c.) chroni wyłącznie bank, a nie Pani interes majątkowy; w razie zaprzestania spłaty rat bank może ściągnąć dług od partnera, lecz ten uzyska wówczas przeciwko Pani roszczenie regresowe. 2. Twierdzenie partnera, że zaciągnięcie kredytu wyłącznie przez Panią ułatwia dochodzenie roszczeń przy rozstaniu, jest prawnie chybione. Przy kredycie wspólnym oboje odpowiadacie Państwo solidarnie wobec banku (art. 366 k.c.), natomiast w relacji wewnętrznej spłacanie rat wyłącznie z Pani rachunku bankowego stanowi niepodważalny dowód wpłat i tworzy roszczenie regresowe (art. 376 k.c.). Znacznie bezpieczniejszy jest kredyt wspólny, w którym partner również ponosi osobistą odpowiedzialność za zadłużenie. 3. W razie rozstania i braku porozumienia odzyskanie włożonych środków wymagałoby wytoczenia powództwa o zwrot nakładów na majątek partnera na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu (art. 405 k.c.) lub rozliczenia współwłasności (art. 207 k.c.). W praktyce sądowej są to procesy wieloletnie, kosztowne (opłata sądowa, koszty opinii biegłych) i trudne dowodowo. Sąd bada bowiem wzrost wartości rynkowej całej nieruchomości w dacie orzekania, a nie prostą sumę wpłaconych rat czy poniesionych kosztów; dodatkowo spłacone odsetki bankowe często nie są uznawane za nakład bezpośrednio zwiększający wartość substancji majątku. 4. Właściwym rozwiązaniem jest notarialne urealnienie udziałów w nieruchomości już na etapie rozpoczęcia inwestycji – proporcjonalnie do planowanego zaangażowania (np. ok. 44% do 56% lub 50/50 przy odpowiednich rozliczeniach). Odkładanie zmiany udziałów do momentu całkowitej spłaty kredytu przenosi ryzyko gospodarcze na Panią. Jeżeli partner nie wyraża zgody na natychmiastową zmianę udziałów, minimalnym zabezpieczeniem powinna być notarialna umowa inwestycyjna, w której partner uznaje Pani wkład finansowy i zobowiązuje się do przeniesienia odpowiedniego udziału (umowa przedwstępna z wpisem roszczenia do działu III księgi wieczystej) lub ustanowienie na udziale partnera hipoteki zabezpieczającej Pani roszczenia z tytułu finansowania budowy. Należy również pamiętać, że sam testament nie eliminuje ryzyka finansowego w razie śmierci – Pani zstępnemu (dziecku z pierwszego małżeństwa), jak i spadkobiercom ustawowym partnera, przysługują roszczenia o zachowek (art. 991 k.c.). Pozdrawiam. Adw. Tomasz R. Weigt, tel. 601-225-208

Odpowiedź nr 2 z dnia 14 września 2026 14:07 Zmodyfikowano dnia: 14 września 2026 14:07 Obejrzało: 9 osób

Czy uznajesz odpowiedź za pomocną?

Nie udało się wysłać odpowiedzi.

Podziękowałeś prawnikowi

Chcę dodać odpowiedź

Jeśli jesteś prawnikiem zaloguj się by odpowiedzieć temu klientowi
Jeśli Ty zadałeś to pytanie, możesz kontynuować kontakt z tym prawnikiem poprzez e-mail, który od nas otrzymałeś.