Zmiana zamków przez właściciela a rozliczenie kaucji, szkód i czynszu po zakończeniu najmu.
Pytanie z dnia 23 września
Dzien dobry, prosze o porade w sprawie najmu, chcialabym opisac wszystko od poczatku, bo sprawa jest dosc rozbudowana i pojawia sie w niej kilka roznych problemow, nie wiem czy dobrze to opisze bo to jest troche pogmatwane, wynajmowalam z druga osoba mieszkanie na podstawie umowy najmu okazjonalnego zawartej pod koniec 2025 roku, na poczatku wrzesnia pojawil sie problem z grzejnikiem bo zaczela cieknac woda, cala woda zleciala do duzego pudla ktore mialam akurat na pralce i dwie kolezanki ktore tam byly to zauwazyly i wezwaly pogotowie techniczne aby zakrecili grzejnik i bylo juz wszystko w porzadku, skontaktowalysmy sie z wlascicielem opisalysmy sytuacje i zostal ustalony termin jego wizyty w mieszkaniu zeby zmierzyc i wymienic grzejnik, problem zaczyna sie w tym momencie poniewaz wlasciciel pojawil sie wczesniej niz bylismy umowione, bylysmy wtedy na urlopie, kolezanki zajmowaly sie tez naszym malym zwierzeciem dlatego byly w mieszkaniu, w miedzyczasie malowaly tam biale sciany i sufity poniewaz byly zabrudzone mimo ze
w umowie bylo napisane ze nie mozna tak robic, nasz blad, zapomnialysmy o tym ze taki zapis jest w umowie, wlasciciel zobaczyl zapalone swiatla i wszedl do lokalu mimo ze byl poinformowany ze ktos bedzie dogladal mieszkania aby sprawdzac czy sytuacja jest w porzadku z grzejnikami, gdy wszedl bez zgody do mieszkania to dopiero wtedy zadzwonil na policje i nas z tego mieszkania wyrzucil telefonicznie i rozwiazal umowe przez sms mimo ze w naszej umowie jest ze wszelkie zmiany maja byc formalnie pod rygorem niewaznosci a wizyty maja byc zapowiedziane, zaczal robic zdjecia, otwierac szafki i mowic ze mieszkanie jest rzekomo zdewastowane, chociaz prosze wierzyc na slowo ze nie bylo i nie jest zdewastowane, nie dostalysmy wczesniej informacji ze zamierza przeprowadzac taka kontrole, pozniej zaczely sie problemy zwiazane z zakonczeniem najmu, wlasciciel poinformowal nas o zmianie zamkow dzien po rozwiazaniu umowy i o tym ze mamy okreslony czas na odebranie swoich rzeczy, padla informacja, ze jezeli nie zabierzemy rzeczy w ciagu 7 dni, to moga one zostac przekazane do depozytu sadowego na nasz koszt, w mieszkaniu nadal znajdowaly sie nasze rzeczy osobiste oraz zwierze, ktorym trzeba bylo sie zajmowac, wlasciciel powiedzial pozniej, ze opiekowal sie zwierzeciem, ale robil to bez uzgadniania tego z nami, dowiedzialam sie tego od kolezanek gdy mi to powiedzialy po fakcie ze on tak zażądal, jednoczesnie zapowiadal, ze bedzie regularnie, a nawet codziennie, kontrolowal mieszkanie, dla nas jest to istotne, bo nadal znajdowaly sie tam nasze rzeczy, nie wiedzialysmy wiec, czy wlasciciel moze po prostu wchodzic do lokalu i sprawdzac go wedlug wlasnego uznania, kolejna kwestia dotyczy czasu, jaki mialysmy na oproznienie mieszkania, bylyśmy na urlopie na drugim koncu polski wiec nie mialysmy mozliwosci natychmiastowego powrotu, po powrocie musialysmy organizowac pakowanie i odbior rzeczy w zaleznosci od godzin, w ktorych wlasciciel byl dostepny, byl tez jeden dzien, kiedy nie moglam przyjechac, poniewaz bardzo zle sie czulam i bylam chora mimo tego staralysmy sie zabrac rzeczy, gdy sie z nim spotkalysmy to przed wejsciem do mieszkania chcial abysmy podpisaly papier ze nie bedziemy rozscic zadnych praw i tym podobne do rzeczy w mieszkaniu gdyby cos bylo zagubione, od razu sie nie zgodzilam poniewaz nawet nie mialysmy okazji tam wejsc po tej sytuacji i sprawdzic czy wszystko jest, dodalam ze w takim razie nie chce narazie swoich rzeczy ale ze chce swoje zwierze wziac chociaz bo na tym mi najbardziej zalezy, jego zona odparla na to ze nie, on po chwili sie zgodzil, wlasciciel zaczal przedstawiać nam rozne zarzuty dotyczace stanu lokalu, na poczatku mowil o kosztach przekraczajacych 11000 zl gdzie w tych kosztach byly miedzy innymi wyliczona jego robocizna przez samego siebie, gdy zapytalam z kim robil ten kosztorys odpowiedzial ze robil go sam, gdy zaproponowalam ze znajdziemy razem rzeczoznawce ktory by wyliczyl to sie nie zgodzil, chcial rowniez odszkodowanie za to ze w czasie remontu nie wynajmie mieszkania w postaci 2500 zl do 1 pazdziernika i pozniej z tego co zrozumialam kolejne - w zaleznosci od tego ile mu zajmie remont, pozniej przedstawil nizsze wyliczenie, ostatecznie zaproponowal ugode pozasadowa na kwote okolo 6900 zl, od ktorej odjeto kaucje w wysokosci 2500 zl, do zaplaty mialoby wiec pozostac 4409 zl, nie twierdzimy, ze mieszkanie bylo w idealnym stanie i nie uchylamy sie od odpowiedzialnosci za rzeczy, ktore rzeczywiscie mogly zostac przez nas uszkodzone, chcialysmy miec mozliwosc rowniez posprzatania poniewaz w naszej umowie byl zapis ze mamy do tego prawo - nie zgodzil sie, jednoczesnie uwazamy, ze czesc rzeczy jest traktowana jako szkody mimo ze mogly wynikac ze zwyklego zuzycia albo mogly zostac wyczyszczone lub naprawione od razu, jedna z kwestii jest pomalowanie dwoch scian, w umowie byl zapis dotyczacy zakazu dokonywania zmian bez zgody wlasciciela dlatego zdajemy sobie sprawe, ze moglo to stanowic naruszenie umowy, najwieksza kwotowo pozycja dotyczy kanapy, ale nie chce skupic calego pytania tylko na niej, wlasciciel uznal, ze kanapa powinna zostac wymieniona i wycenil ja na okolo 2500 zl, my uwazamy, ze w pierwszej kolejnosci mozna bylo sprobowac ja profesjonalnie wyczyscic, argumentem wlasciciela byla miedzy innymi obawa przed ewentualna obecnoscia pluskiew, nie bylo pluskiew i nie zostalo wykazane, ze pluskwy faktycznie znajdowaly sie w kanapie (nie ma ich tam), juz pomijajac kwestie taka ze oparl sie caly o ta kanape gdy wyciagal kabel zza regalu, mimo to wlasciciel uznal wymiane za konieczna, istotne jest tez to, ze kaucja zostala przez wlasciciela zaliczona na poczet zakupu nowej kanapy, chcialabym wiedziec, czy wlasciciel moze w taki sposob rozliczyc kaucje i czy moze obciazyc najemce kosztem nowej rzeczy zamiast kosztem rzeczywistej naprawy lub czyszczenia, kolejna kwestia to sposob wyliczenia calej kwoty, wlasciciel nie przedstawil nam w taki sposob, ktory pozwalalby nam jednoznacznie sprawdzic wszystkie poszczegolne koszty, nie przedstawil zadnych faktur ani paragonow, chcialybysmy wiedziec, czy ma obowiazek przedstawic szczegolowe rozliczenie oraz dokumenty potwierdzajace poniesione koszty, jezeli domaga sie od nas konkretnej kwoty, nie wiemy rowniez, czy przy ocenie szkod powinno sie brac pod uwage wiek i zuzycie danych rzeczy, przykladowo czy wlasciciel moze zazadac pelnej ceny nowej rzeczy, jezeli wymieniany element byl juz uzywany przez kilka lat, czy najemca ma finansowac zakup nowej rzeczy, jezeli mozliwa byla naprawa lub czyszczenie, czy wlasciciel moze sam zdecydowac o wymianie rzeczy, a pozniej obciazyc tym najemce i gdzie w takiej sytuacji konczy sie odpowiedzialnosc za szkode, a zaczyna normalne zuzycie lokalu, osobna kwestia dotyczy rozliczenia mediow, otrzymalysmy rozliczenie, z ktorego wynika niedoplata za wode i scieki w wysokosci 109,10 zl oraz za prad 240,49 zl, lacznie jest to 349,59 zl, , problem pojawia sie jednak przy rozliczeniu wrzesnia, kilka dni przed wyrzuceniem nas z mieszkania zaplacilysmy za caly wrzesien i kilka dni po wyrzuceniu zapytalysmy o ta kwote, on powiedzial ze pojdzie to na poczet ewentualnej niedoplaty za wode itp oraz do jego kosztorysu, policzyl dopiero od dnia 20 wrzesnia do konca miesiaca, my zostalysmy pozbawione normalnego dostepu do mieszkania juz 12 wrzesnia gdy rozwiazal umowe i 13 wrzesnia kiedy zostaly zmienione zamki, dlatego chcemy wiedziec, co w takiej sytuacji dzieje sie z oplata za okres od 12 do 19 wrzesnia, czy jezeli najemca zostal pozbawiony mozliwosci korzystania z lokalu, to wlasciciel moze nadal pobierac pelna oplata za ten okres? stwierdzil ze od 20 wrzesnia poniewaz wtedy mogl rozpoczac dopiero remont, chcialabym tez wiedziec, czy wlasciciel po zakonczeniu najmu moze samodzielnie zmienic zamki, jezeli rzeczy najemcy nadal znajduja sie w lokalu, czy moze ograniczyc najemcy dostep do jego rzeczy, czy moze sam ustalac termin, w ktorym rzeczy maja zostac odebrane i czy rzeczy najemcy faktycznie moga zostac przekazane do depozytu sadowego tylko dlatego, ze nie zostaly odebrane w terminie wyznaczonym przez wlasciciela, kolejna sprawa to zapowiadane kontrole mieszkania, czy wlasciciel moze po prostu wejsc do mieszkania poza umowionym terminem, czy moze przegladac szafy, szafki i inne miejsca, gdzie znajduja sie rzeczy najemcy, czy moze robic zdjecia rzeczy osobistych, czy moze codziennie kontrolowac lokal, i czy sytuacja wyglada inaczej po wypowiedzeniu lub zakonczeniu umowy, ale przed faktycznym zabraniem wszystkich rzeczy przez najemce, gdy zapytalam co z tym rozliczeniem za wrzesien skoro juz od 12tego tam nie mieszkamy a byl zaplacony za caly miesiac, powiedzial rowniez ze od tego 20tego do konca wrzesnia wyszlo mu 850 zl dla nas i da to na poczet niedoplaty w wysokosci 109 zl, nowej toalety - z nia byl taki problem ze powstal kamien na sciankach na dole i na dnie, kupilam mu specjalne preparaty i szczoteczki do czyszczenia, z dna zszedl ale ze scianek nie poniewaz nie chcial abym wyczyscila szczoteczkami przed obawa ze porysuje toalete, rowniez w tych 850 zl chce za nowe kluczyki do skrzynki pocztowej i klamki lazienkowej w ktorej nie dzialal zamek, najbardziej zalezy mi na poradzie dotyczacej caloksztaltu sytuacji, a nie tylko jednej konkretnej szkody, wiem, ze jako najemczynie moglysmy popelnic bledy i nie twierdze, ze wszystko zrobilysmy idealnie, chce po prostu ustalic, za co rzeczywiscie mozemy odpowiadac, a jakie dzialania wlasciciela moga byc niezgodne z prawem, nie wiem czy jasno i składnie wyjasnilam ta cala sytuacje ale ciezko wszystko zawrzec po kolei
Tutaj pojawią się odpowiedzi od prawników
Chcę dodać odpowiedź
Jeśli jesteś prawnikiem
zaloguj się by odpowiedzieć temu
klientowi
Jeśli Ty zadałeś to pytanie, możesz kontynuować kontakt z tym prawnikiem
poprzez e-mail, który od nas otrzymałeś.


