Wykorzystanie danych klientów przez byłą pracownicę po zakończeniu współpracy.
Pytanie z dnia 25 lipca
10 lipca około godziny 17:00 moja pracownica napisała do mnie wiadomość, że chciałaby porozmawiać ze mną osobiście. Spotkałyśmy się następnego dnia, 11 lipca, około godziny 14:30. Podczas rozmowy poinformowała mnie, że chce zakończyć współpracę i rozwiązać umowę z ostatnim dniem miesiąca.
Nie wyraziłam zgody na zachowanie okresu wypowiedzenia i wspólnie ustaliłyśmy, że będzie świadczyła pracę jedynie do 13 lipca. Wyraziłam również zgodę, aby poinformowała o swoim odejściu wyłącznie te klientki, które pozyskała jeszcze przed rozpoczęciem pracy u mnie i które wcześniej przyjmowała u siebie w domu. Pozostałymi klientkami salonu miałam zająć się osobiście.
Do soboty, około godziny 18:00, miała nadal dostęp do systemu Booksy oraz do grafiku salonu z poziomu swojego telefonu.
Należy podkreślić, że dostęp ten został jej udostępniony wyłącznie w celu wykonywania obowiązków służbowych. Miał on umożliwiać kontakt z klientami jedynie w czasie świadczenia pracy oraz sprawdzanie własnego grafiku i godzin pracy. We wszystkich pozostałych sprawach związanych z funkcjonowaniem salonu pracownicy korzystali z telefonu służbowego. Nie miała więc żadnych podstaw do otwierania kart klientów ani przeglądania ich danych poza godzinami pracy, a tym bardziej w dniu 10 lipca, kiedy nie świadczyła już pracy. Fakt, że mimo to przeglądała dane klientów, w tym osób, z którymi nie miała zaplanowanych wizyt, uważam za zachowanie budzące poważne wątpliwości co do celu, w jakim uzyskiwała dostęp do tych informacji.
Następnie poinformowałam ją, że 13 lipca nie musi już przychodzić do pracy, ponieważ odpowiednio zorganizowałam grafik i uznałam, że nie ma potrzeby wprowadzać dodatkowego zamieszania – tego dnia miała zaplanowane jedynie dwie wizyty.
Po tej informacji napisała mi, że pierwsza klientka nie przyjdzie. Gdy skontaktowałyśmy się z drugą klientką, była zaskoczona naszym telefonem i poinformowała, że również nie pojawi się na wizycie.
13 lipca podpisałyśmy porozumienie rozwiązujące umowę o pracę ze skutkiem na dzień 10 lipca. W praktyce ostatni dzień, w którym była obecna w pracy, przypadał na 9 lipca.
Po zakończeniu współpracy zauważyłam, że z grafiku Booksy zostały usunięte wszystkie jej wizyty, w tym również wizyty klientek salonu, które nie były jej prywatnymi klientkami. Łącznie usunięto około 20–30 wizyt. Dodatkowo część klientów została całkowicie usunięta z systemu Booksy.
Posiadam historię działań w systemie, z której wynika, że 10 lipca – jeszcze przed poinformowaniem mnie o chęci rozmowy – przeglądała dane klientów. Dysponuję również historią otwierania kart klientów z dni 10 i 11 lipca oraz z wcześniejszego okresu, a także historią usuniętych wizyt. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika również, że usuwanie wizyt oraz danych klientów nastąpiło po zakończeniu przez nią pracy, kiedy miała jeszcze dostęp do systemu.
14 lipca do salonu przyszła klientka, która była u nas pierwszy raz. Zapytała, czy zmieniamy lokalizację salonu, ponieważ otrzymała wiadomość SMS z taką informacją. Wyjaśniłyśmy, że lokalizacja salonu nie ulega zmianie. Kilka innych osób również wspominało, że słyszało o rzekomej zmianie lokalizacji. W związku z tym opublikowałam na Facebooku sprostowanie, informując klientów, że salon nadal działa pod dotychczasowym adresem.
Posiadam zdjęcie wiadomości SMS, którą była pracownica rozsyłała do klientów, w tym także do osoby, która nigdy wcześniej nie była jej klientką. Mam również korespondencję, w której sama przyznaje, że kontaktowała się z klientami znajdującymi się w jej grafiku, mimo że nie wszyscy byli jej klientami jeszcze przed rozpoczęciem pracy w moim salonie. Oznacza to, że kontaktowała się również z klientami salonu, do których nie powinna wykorzystywać danych uzyskanych w związku z zatrudnieniem.
Próbowałam zakończyć sprawę polubownie i zaproponowałam podpisanie oświadczenia, w którym potwierdziłaby, że korzystała z danych klientów znajdujących się w systemie Booksy, kontaktowała się z klientami salonu oraz zobowiąże się do trwałego usunięcia wszystkich danych klientów salonu, które mogła utrwalić lub posiadać po zakończeniu współpracy. Oświadczenie miało na celu wyłącznie polubowne zakończenie sprawy oraz zapewnienie, że dane klientów nie będą dalej wykorzystywane.
Początkowo wyraziła chęć zakończenia sprawy w ten sposób, jednak obecnie twierdzi, że „nic się nie stało”, uważa sprawę za zakończoną i zażądała zaprzestania kontaktu z mojej strony.
Nie zależy mi na eskalowaniu sprawy ani kierowaniu jej do organów czy wszczynaniu postępowania sądowego, ponieważ mam małe dzieci i wiele obowiązków. Chciałam jedynie doprowadzić do polubownego rozwiązania sytuacji i zabezpieczyć interes mojego salonu oraz moich klientów.
Na marginesie dodam, że nosimy to samo nazwisko. W praktyce oznacza to, że wiadomości wysyłane przez nią do klientów mogły sprawiać wrażenie, że pochodzą ode mnie lub z mojego salonu, co dodatkowo mogło wprowadzać klientów w błąd i negatywnie wpływać na wizerunek prowadzonej przeze mnie działalności.
Tomasz R. Weigt Adwokat
Kancelaria Adwokacka Adwokat Tomasz R. Weigt
Daszyńskiego 12/1, 59-700 Bolesławiec
Dzień dobry. 1. Pobranie bazy klientów oraz celowe usunięcie wizyt i profili w systemie Booksy najprawdopodobniej stanowi czyn nieuczciwej konkurencji poprzez naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa (art. 11 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji). Dodatkowo, takie zachowanie wyczerpywać może znamiona przestępstwa bezprawnego niszczenia i usuwania danych informatycznych (art. 268a Kodeksu karnego). Wprowadzanie klientów w błąd poprzez rozsyłanie wiadomości o rzekomej zmianie lokalizacji salonu to kolejny czyn nieuczciwej konkurencji, polegający na rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji w celu wyrządzenia szkody przedsiębiorcy (art. 14 u.z.n.k.). 2. Skoro nieformalne próby polubownego załatwienia sprawy spotkały się z odmową, jedynym skutecznym sposobem na zabezpieczenie Pani interesów bez natychmiastowego inicjowania postępowań jest wystosowanie do byłej pracownicy formalnego, ostatecznego wezwania przedsądowego listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. 3. W piśmie należy zażądać natychmiastowego zaprzestania kontaktów z klientami salonu, trwałego usunięcia z jej nośników wszelkich danych osobowych pobranych z systemu oraz odesłania podpisanego oświadczenia. Należy poinformować, że zignorowanie wezwania w terminie (np. 3 dni) będzie skutkować złożeniem zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa na Policję, zgłoszeniem naruszenia do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) oraz wytoczeniem powództwa cywilnego o odszkodowanie. 4. Niezależnie od działań wobec byłej pracownicy, jako administrator danych ma Pani prawny obowiązek udokumentować ten incydent w wewnętrznym rejestrze naruszeń RODO. Ze względu na fakt nieuprawnionego skopiowania i wykorzystania danych klientów przez osobę trzecią, w celu ochrony własnego interesu oraz uniknięcia kar finansowych nakładanych na administratora, naruszenie to należy formalnie zgłosić do Prezesa UODO (art. 33 RODO). Pozdrawiam. Adw. Tomasz R. Weigt, tel. 601-225-208
Podziękowałeś prawnikowi
Chcę dodać odpowiedź
Jeśli jesteś prawnikiem
zaloguj się by odpowiedzieć temu
klientowi
Jeśli Ty zadałeś to pytanie, możesz kontynuować kontakt z tym prawnikiem
poprzez e-mail, który od nas otrzymałeś.


