Obrona przed zarzutem prowadzenia pojazdu mimo zakazu i posiadania narkotyków.

Pytanie z dnia 23 lipca

Sytuacja rozgrywa się na parkingu sklepowym, kamery nie obejmują zaistniałej sytuacji. Zatrzymujac się na parkingu sklepu kierowca oddała się w stronę centrum pieszo, pozostawiając samochód otwarty z kluczykami dla mnie, wiedząc że szybciej skończę zakupy i będę potrzebowała odpocząć iż jestem osobą schorowana z licznymi złamaniami trzonow przy kręgowych, zrąstajacym się mostkiem oraz rzebrami. Idąc na zakupy zostawiam wszystkie zbędne rzeczy żeby nie dźwigać, mam tylko kartę. Wychodząc ze sklepu nie widzę kierowcy więc zmierzam w kierunku w którym się udał. Obok auta widzę znajomego że szkoły stojącego przy samochodzie z dwoma mężczyznami (idę slimaczym tempem obok nich) .
Docierając do kierowcy który siedzi na ławce odpoczęłam ok 30-40min i kierowaliśmy się w stronę auta.
Po dotarciu na parking samochód był zamknięty, nie było Kulczyków, prywatnych rzeczy torebka, portfel, telefon. pierwsza myśl to ten kolega że szkoły, mieszka niedaleko więc poszliśmy do niego, lecz nie było go w domu.
Kierowca stwierdził że uda się pieszo do wioski obok gdzie mieszka jego siostra, wiedział że nie jestem w stanie pokonać tego dystansu, tym bardziej że znikły też moje recepty a nikt bez nich nie wyda mi tak silnych leków, wyszłam w ten dzień do lekarza właśnie po nie oraz na umówiony termin do specjalisty tak mam leżeć czekam na termin zabiegu na kręgosłup.
przeszłam 0.5-1 km i czekałam ponieważ z bólu robiło mi się słabo, gdy udało się pożyczyć auto od siostry zabrał mnie i dowiózl do domu .
W domu matka poinformowała mnie iż była policja i zrobili przeszukanie (nakazu, odpisu z czynności ) brak, jedynie gole wezwanie bez nr tel, z mylnymi danymi ( dzwoniąc na drugi dzień dyżurny który odebrał stwierdził że to pomyłka ani pokoju takiego nie ma ani policjanta, jedynie adres się zgadzał) dopiero po weryfikacji moich danych o dzwonił na który nr mam się kontaktować.
Rozmawiając z policjantem przedstawiłam po kurtce zaistniała sytuację i prosiłam żeby policjanci przyjechali tylko z dok. Medycz ponieważ że względu na ból nie mogę nawet mówić, bo mnie zatyka dochodzi jeszcze odma oplucna. Policjant stwierdza,, jest pani nie trzeźwa, zapraszam jutro" mając moje żeczy i dokumenty przed sobą.
kontaktuje się z właścicielem auta, przedstawiam sytuację i biorąc co zostało z leków wsiadam i jedziemy na komendę.
wchodząc do policjanta który twierdził że jestem nie trzeźwa, zostaje mi położona kartka z dwoma zarzutami 1. Jazda na zakazie i złamanie obecnego zawieszenia kary ( taki mam 6m/2lata) koniec maj -czerwiec 2027
2. Posiadanie środków odurzających w ilości 1,... Nie pamiętam i hasło: podpisz przyznanie się do winny i dam ci zeczy i możesz wracać.
Tłumacze wyżej wymieniona sytuację i proszę tylko o receptę - nie potrzebuje telefonu czy kart z portfela.
Mówię iż jestem na silnych środkach opioidowych na ból i innych otumaniajacych mózg tab. Naciska na podpisanie tych zarzutów- kategorycznie odmawiam bo nie wiem co się dzieję..
Biegnie do innego pokoju, poczym wraca gdzie jest właściciel samochodu który przywiózł panią wtedy, był na dole funkcjonariusz zadzwonil i przesłuchał kierowcę który potwierdził moja wersje słowna zdarzeń.
Lecz dalej wpychano mi zarzuty strasząc monitoringiem . Ostatecznie odmówiłam składania wyjaśnień, nie przyznałam się do winy. ( tłumaczyłam że wracalismy od lekarza i jeśli mają monitoring to chce go zobaczyć bo napewno pomylili mnie z kimś) przeszukanie w domu jak zawsze zero.
przy zabezpieczeniu samochodu był znajomy ze szkoły ( dodam iż jest po kilku odwykach) dobrze im znany.
policjanci z "kryminalnej" odnoszą się do mojej osoby jakbym była ich koleżanka, deptajac moja godność osobista.
popelnilam błąd za który obecnie place, swoją choroba, zastosowalam się do wszystkich zaleceń ( kurator nie ma żadnych zastrzeżen) .
Jak mam się bronić z z rzeczy których nie zrobiłam, skoro jestem skazana za to przyznałam się wtedy i podałam karze przed Sądem.
Mam tylko zeznania kierowcy który był że mną, boje się że sąd nie uwierzy skoro mam za to wyrok.proszę o radę, bo nie wiem co mam robić, specjaliści kosztują mnie dużo, nie mogę pozwolić sobie teraz na wynajęcie adwokata, jedynie na porade, bądź pomoc doraźną do tysiąca miesięcznie.


Województwo śląskie
Powiat Myszkowski

Tutaj pojawią się odpowiedzi od prawników


Chcę dodać odpowiedź

Jeśli jesteś prawnikiem zaloguj się by odpowiedzieć temu klientowi
Jeśli Ty zadałeś to pytanie, możesz kontynuować kontakt z tym prawnikiem poprzez e-mail, który od nas otrzymałeś.