TSUE zbada kredyty oparte na WIBOR. Spór dotyczy granic ryzyka konsumenta

Czy bank może obciążyć konsumenta ryzykiem wzrostu oprocentowania, którego maksymalnego rozmiaru nie da się określić w chwili zawierania umowy?

Czy umowa kredytu hipotecznego może przerzucać na konsumenta ryzyko wzrostu oprocentowania, którego maksymalnej skali nie da się przewidzieć w chwili podpisywania dokumentów? Na to pytanie ma odpowiedzieć Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-607/25. Rozstrzygnięcie może mieć istotne znaczenie dla sporów dotyczących złotowych kredytów hipotecznych zawieranych po wejściu w życie ustawy o kredycie hipotecznym z 2017 r.

Pytanie prejudycjalne skierował do TSUE Sąd Okręgowy w Krakowie. Sprawa dotyczy umowy kredytu hipotecznego o zmiennym oprocentowaniu, ustalanym jako suma wskaźnika WIBOR 3M oraz marży banku. Wniosek wpłynął do Trybunału 15 września 2025 r., postępowanie nadal pozostaje w toku.

Nie chodzi o zakwestionowanie samego WIBOR

Sąd Okręgowy w Krakowie nie pyta, czy WIBOR jest legalnym wskaźnikiem referencyjnym ani czy był prawidłowo wyznaczany przez jego administratora. W uzasadnieniu postanowienia Sąd wyraźnie wskazał, że zasadniczy problem może tkwić w sposobie wykorzystywania wskaźnika WIBOR w wieloletnich umowach zawieranych z konsumentami.

Wątpliwość dotyczy tego, czy zgodne z unijnym standardem ochrony konsumenta jest stosowanie wskaźnika bez jednoczesnego określenia maksymalnej granicy jego wzrostu w okresie obowiązywania umowy.

Sprawa C-607/25 nie dotyczy jakości danych wykorzystywanych przy ustalaniu WIBOR ani zarzutów manipulacji wskaźnikiem. Dotyczy natomiast konstrukcji prawnej, w której ekonomiczne obciążenie konsumenta może wzrastać wraz ze zmianą czynników pozostających poza jego kontrolą.

Pytanie o rzeczywistą równowagę stron

Zgodnie z art. 29 ust. 2 ustawy o kredycie hipotecznym, jeżeli strony nie ustaliły stałego oprocentowania, stopa procentowa jest określana jako suma wartości wskaźnika referencyjnego oraz marży ustalonej w umowie.

Sąd Okręgowy w Krakowie pyta, czy taka regulacja zapewnia rzeczywistą równowagę stron w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy 93/13, jeżeli prawo krajowe nie określa maksymalnych granic wzrostu wskaźnika i marży, natomiast pułap wynikający z przepisów o odsetkach maksymalnych także może się zmieniać przez cały okres kredytowania.

Dyrektywa 93/13 pozwala uznać za nieuczciwy taki niewynegocjowany indywidualnie warunek umowy, który wbrew wymaganiom dobrej wiary powoduje znaczącą nierównowagę praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta.

W ocenie Sądu formalnie jednakowe obciążenie banku i kredytobiorcy ryzykiem zmiany stóp procentowych nie musi oznaczać rzeczywistej równowagi. Skutki wzrostu oprocentowania są bowiem dla konsumenta nieporównywalnie poważniejsze niż skutki spadku oprocentowania dla banku.

Dla kredytobiorcy podwyżka rat może oznaczać utratę płynności finansowej, trudności w regulowaniu zobowiązań, a w skrajnym przypadku zagrożenie utratą nieruchomości. Dla banku spadek oprocentowania oznacza przede wszystkim zmniejszenie wynagrodzenia uzyskiwanego z tytułu odsetek.

Ruchomy limit odsetek maksymalnych

Jednym z najważniejszych elementów sprawy jest konstrukcja odsetek maksymalnych. Zgodnie z art. 359 Kodeksu cywilnego ich wysokość odpowiada dwukrotności odsetek ustawowych, które są powiązane ze stopą referencyjną Narodowego Banku Polskiego.

Limit oprocentowania nie jest więc stałą wartością określoną raz na cały czas trwania umowy. Może wzrastać lub spadać wraz ze zmianą stopy referencyjnej NBP.

W chwili zawierania spornej umowy wysokość odsetek maksymalnych wynosiła 10 proc. rocznie. W kolejnych latach pułap ten ulegał jednak istotnym zmianom i okresowo przekraczał 20 proc. Konsument mógł zatem znać granicę obowiązującą w dniu podpisania umowy, ale nie był w stanie przewidzieć, jaki będzie maksymalny dopuszczalny poziom oprocentowania za kilka lub kilkanaście lat.

Zdaniem sądu takie zabezpieczenie może być niewystarczające. Ruchomy limit nie daje bowiem kredytobiorcy pewności co do najwyższej możliwej wysokości rat ani całkowitego kosztu zobowiązania.

Bank powołuje się na przepisy i dokumenty informacyjne

Pozwany bank domaga się oddalenia powództwa. Twierdzi, że umowa jest ważna, zgodna z prawem i nie zawiera nieuczciwych postanowień. Według banku kredytobiorca został poinformowany o ryzyku zmiennej stopy procentowej, otrzymał formularz informacyjny, symulacje kosztów oraz dokument dotyczący akceptacji ryzyka.

Bank podnosi również, że WIBOR jest wskaźnikiem regulowanym przepisami unijnego rozporządzenia BMR, administrowanym przez podmiot licencjonowany i nadzorowany przez Komisję Nadzoru Finansowego. W jego ocenie sposób ustalania oprocentowania został w umowie określony jednoznacznie jako suma niezależnego od banku wskaźnika oraz marży.

Argumentacja banku opiera się także na założeniu, że zmienność może działać na korzyść obu stron. Gdy WIBOR spada, zmniejsza się wysokość rat kredytobiorcy. Gdy rośnie, wzrasta koszt kredytu.

Sąd odsyłający nie odrzuca tej obserwacji, ale wskazuje, że nie przesądza ona o rzeczywistej równowadze. Konsument i przedsiębiorca nie znajdują się bowiem w porównywalnej sytuacji ekonomicznej ani negocjacyjnej.

Jakie mogą być konsekwencje odpowiedzi TSUE

Pytanie nie dotyczy bezpośrednio skutków, jakie powinny nastąpić po ewentualnym uznaniu klauzuli oprocentowania za nieuczciwą. Trybunał nie ma więc w tej sprawie rozstrzygnąć, czy umowa powinna zostać unieważniona, czy WIBOR powinien zostać usunięty, ani czy kredyt ma być oprocentowany wyłącznie marżą.

Odpowiedź TSUE może jednak przesądzić, czy sądy krajowe mogą badać klauzule zmiennego oprocentowania pod kątem sposobu rozłożenia ryzyka, mimo że odpowiadają one formule przewidzianej w ustawie.

Jeżeli Trybunał przyjmie szeroki standard ochrony konsumenta, zgodność umowy z art. 29 ust. 2 ustawy o kredycie hipotecznym nie będzie automatycznie oznaczała, że warunek umowny jest uczciwy. Sądy będą mogły oceniać między innymi, czy konsument znał możliwą skalę obciążenia, czy miał możliwość oszacowania konsekwencji ekonomicznych oraz czy całe ryzyko wzrostu oprocentowania nie zostało faktycznie przeniesione na kredytobiorcę.

Sprawa C-607/25 może więc wyznaczyć nowy kierunek sporów dotyczących kredytów złotowych. Zamiast pytania, czy WIBOR został prawidłowo wyznaczony, na pierwszy plan może wysunąć się kwestia, czy konsument mógł świadomie zaakceptować ryzyko, którego górna granica nie była mu znana.

Zapraszam do Kancelarii w celu bezpłatnej analizy umowy kredytu
www.beata-stryjewska.pl