Kredytobiorca znał ryzyko, ale nie jego granice. TSUE zbada obowiązki informacyjne banku
Kredyt na 420 tys. zł, 30 lat spłaty i oprocentowanie wynoszące początkowo 4,40 proc. Po kilku latach stopa wzrosła do 8,92 proc., a miesięczna rata przekroczyła 3400 zł. Sprawa C-607/25 pokazuje, że podpisanie oświadczenia o akceptacji ryzyka może nie kończyć dyskusji o obowiązkach informacyjnych banku.
W grudniu 2019 r. konsument zawarł umowę kredytu hipotecznego. Pożyczył 420 tys. zł na 30 lat. Oprocentowanie kredytu było zmienne i stanowiło sumę WIBOR 3M oraz marży banku w wysokości 2,70 punktu procentowego.
W chwili zawierania umowy WIBOR wynosił 1,70 proc., a łączne oprocentowanie 4,40 proc. Kredyt miał być spłacany w 360 równych ratach kapitałowo-odsetkowych.
Kilka lat później sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej. Po okresie rekordowo niskich stóp procentowych oprocentowanie zaczęło gwałtownie rosnąć. W grudniu 2022 r. osiągnęło poziom 8,92 proc.
W jednym z okresów rata kredytu wyniosła około 3 424 zł, z czego blisko 2 963 zł stanowiły odsetki. Na spłatę kapitału pozostawała więc niewielka część miesięcznego świadczenia.
Prawie 100 tys. zł wpłat, tylko 26 tys. zł spłaconego kapitału
Dane przedstawione w postanowieniu Sądu Okręgowego w Krakowie pokazują, jak wzrost oprocentowania wpływa nie tylko na wysokość raty, lecz również na tempo zmniejszania zadłużenia.
Do czerwca 2024 r. kredytobiorca wpłacił łącznie ponad 98 tys. zł. Z tej kwoty około 72 tys. zł zostało zaliczone na odsetki, a jedynie około 26 tys. zł na spłatę kapitału.
Wraz ze wzrostem oprocentowania zwiększała się bowiem część odsetkowa raty, a zmniejszała część kapitałowa. W rezultacie konsument płacił więcej, lecz jego zadłużenie malało wolniej.
To jeden z zarzutów podniesionych w pozwie. Kredytobiorca twierdzi, że przed zawarciem umowy nie został należycie poinformowany, iż wzrost WIBOR wpływa nie tylko na nominalną wysokość raty, lecz także na strukturę spłaty i tempo obniżania kapitału.
Bank przedstawił symulacje
Bank wskazuje, że wykonał obowiązki informacyjne. Przed zawarciem umowy kredytobiorca otrzymał formularz informacyjny, dokument dotyczący kosztów obsługi kredytu oraz oświadczenie o akceptacji ryzyka zmiennej stopy procentowej.
Przygotowana symulacja pokazywała między innymi wariant wzrostu oprocentowania do 10 proc. W takim przypadku miesięczna rata miała zwiększyć się z około 1 828 zł do około 3 691 zł. Bank informował więc, że rata może wzrosnąć niemal dwukrotnie.
Kredytobiorca potwierdził również na piśmie, że otrzymał informacje potrzebne do podjęcia decyzji, uzyskał wyjaśnienia zgłaszanych wątpliwości i jest świadomy ryzyka związanego z zobowiązaniem.
Z perspektywy banku dokumenty te dowodzą, że konsument znał mechanizm oprocentowania i miał możliwość oszacowania ekonomicznych skutków wzrostu stóp procentowych.
Czy przykład wzrostu wystarcza?
Sąd Okręgowy w Krakowie dostrzegł jednak różnicę między informacją, że oprocentowanie może wzrosnąć, a możliwością ustalenia, jak wysoki może być ten wzrost.
Symulacja przedstawiała wariant oprocentowania na poziomie 10 proc., ponieważ taki był wówczas pułap odsetek maksymalnych. Problem polegał na tym, że limit ten nie był stały. Jego wysokość zależała od stopy referencyjnej NBP i mogła ulegać zmianom w całym okresie obowiązywania umowy.
W kolejnych latach odsetki maksymalne wzrosły znacznie powyżej poziomu wskazanego konsumentowi przed zawarciem kredytu. Oznacza to, że przedstawiona symulacja nie wyznaczała rzeczywistej, nieprzekraczalnej granicy odpowiedzialności. Była jedynie przykładem opartym na warunkach obowiązujących w chwili podpisywania dokumentów.
Sąd zwrócił uwagę, że przy oprocentowaniu wynoszącym 10 proc. rata w wysokości około 3 691 zł stanowiłaby ponad połowę miesięcznego dochodu kredytobiorcy, który w czasie ubiegania się o kredyt zarabiał 5 168 zł netto.
Już rzeczywisty wzrost oprocentowania do 8,92 proc. doprowadził do ustalenia raty na poziomie około 3 424 zł. Było to obciążenie zasadniczo odmienne od tego, które konsument ponosił w początkowym okresie wykonywania umowy.
Oświadczenie nie musi dowodzić świadomej zgody
Spór pokazuje znaczenie standardowych oświadczeń podpisywanych przez kredytobiorców. Banki często powołują się na nie jako na dowód, że klient został poinformowany o ryzyku i świadomie wybrał zmienne oprocentowanie.
Z punktu widzenia ochrony konsumenta samo podpisanie dokumentu nie musi jednak przesądzać, że przekazana informacja była wystarczająca. Znaczenie ma jej treść, przejrzystość oraz to, czy umożliwiała przeciętnemu konsumentowi ocenę rzeczywistych konsekwencji ekonomicznych.
Kredytobiorca zarzucił bankowi między innymi, że otrzymał niejednoznaczne informacje o mechanizmie WIBOR, nie wyjaśniono mu czynników wpływających na zmianę wskaźnika, nie wskazano znaczenia dokumentacji administratora i nie przedstawiono wpływu wzrostu oprocentowania na część kapitałową rat.
Bank odpowiada, że zakres obowiązku informacyjnego nie obejmował szczegółowego przedstawiania metodologii administratora WIBOR. Podkreśla również, że informacje o wskaźniku były publicznie dostępne, a dokumentacja przekazana klientowi pozwalała zrozumieć, że wzrost WIBOR przełoży się na wyższą ratę.
Pytanie TSUE jest węższe niż cały spór
Choć proces rozpoczął się między innymi od zarzutów dotyczących obowiązku informacyjnego, pytanie prejudycjalne nie obejmuje wszystkich tych kwestii.
Sąd pyta przede wszystkim, czy polska regulacja zapewnia rzeczywistą równowagę stron, jeżeli nie ustanawia maksymalnej granicy wzrostu wskaźnika referencyjnego i marży, a ustawowy limit oprocentowania także może zmieniać się przez cały okres umowy.
Odpowiedź Trybunału może jednak pośrednio wpłynąć na sposób oceny informacji przekazywanych kredytobiorcom. Jeżeli konsument nie może poznać rzeczywistej górnej granicy obciążenia, powstaje pytanie, czy nawet rozbudowana symulacja pozwala mu świadomie zaakceptować wieloletnie ryzyko.
Sprawa C-607/25 nie sprowadza się zatem do oceny jednego podpisu złożonego pod oświadczeniem. Dotyczy bardziej fundamentalnego zagadnienia: czy konsument może podjąć świadomą decyzję o kredycie na 20 lub 30 lat, jeżeli zna mechanizm wzrostu rat, ale nie zna granicy, do której te raty mogą wzrosnąć.
Zapraszam do Kancelarii w celu bezpłatnej analizy umowy kredytu
www.beata-stryjewska.pl