Czy wskaźnik WIBOR w umowach zawartych przed 1 stycznia 2018 r. mógł tworzyć nieuczciwe oprocentowanie?
Czy klauzula zmiennego oprocentowania może być nieuczciwa tylko dlatego, że odsyła do wskaźnika obliczanego na podstawie deklaracji banków, nieuregulowanego wówczas ustawą, nieobjętego bezpośrednim nadzorem państwowym i nieodzwierciedlającego rzeczywistych kosztów finansowania kredytu? To sedno drugiego pytania prejudycjalnego w sprawie C-630/25.
Pytanie skierowane przez Sąd Okręgowy w Warszawie dotyczy umów zawieranych przed 1 stycznia 2018 r., czyli zanim zaczął obowiązywać unijny system nadzoru nad wskaźnikami referencyjnymi.
Sąd nie pyta wyłącznie o przejrzystość informacji przekazanych klientowi. Chce ustalić, czy sama konstrukcja dawnego WIBOR lub LIBOR mogła powodować znaczącą nierównowagę praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta.
Trzy zastrzeżenia wobec klauzuli oprocentowania
Drugie pytanie opiera się na art. 3 ust. 1 dyrektywy 93/13. Zgodnie z tym przepisem niewynegocjowany warunek umowy może zostać uznany za nieuczciwy, jeżeli wbrew dobrej wierze powoduje znaczącą nierównowagę praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta.
Sąd wskazuje trzy cechy wskaźnika, które mogą mieć znaczenie dla tej oceny.
Po pierwsze, wskaźnik był wyliczany na podstawie deklaracji grupy banków, a nie wyłącznie rzeczywistych transakcji rynkowych.
Po drugie, w czasie zawierania umowy nie był zdefiniowany w przepisach krajowych ani unijnych. Metodologię określał wewnętrzny regulamin stowarzyszenia utworzonego przez banki lub pracowników sektora finansowego, a nad sposobem opracowywania wskaźnika nie sprawował bezpośredniego nadzoru żaden organ państwowy.
Po trzecie, sąd rozważa, czy WIBOR i LIBOR rzeczywiście odzwierciedlały koszty pozyskania środków przez bank przeznaczonych na finansowanie kredytu.
Deklaracje zamiast zawartych transakcji
WIBOR był ustalany na podstawie kwotowań przedstawianych przez banki uczestniczące w fixingu. Każdy uczestnik wskazywał stawkę, po której był gotowy udzielić depozytu innemu bankowi. Po odrzuceniu wartości najwyższych i najniższych wyliczano średnią z pozostałych danych.
Tak skonstruowany wskaźnik nie był więc prostą średnią oprocentowania wszystkich rzeczywiście zawartych transakcji międzybankowych. Dane wejściowe stanowiły deklaracje uczestników rynku.
Sąd dostrzega, że w przypadku WIBOR regulamin przewidywał czasowo i kwotowo ograniczony obowiązek zawarcia transakcji na zadeklarowanych warunkach. Mechanizm ten odróżniał WIBOR od części historycznych konstrukcji LIBOR i EURIBOR.
Zdaniem sądu nie usuwał jednak całkowicie ryzyka niewłaściwego kształtowania kwotowań. Obowiązek był ograniczony do 15 minut po fixingu i obejmował określone maksymalne kwoty. Ponadto mógł nie chronić przed zawyżaniem stawek, jeżeli inne banki nie były zainteresowane zawarciem depozytu na niekorzystnych warunkach.
Podatność na manipulację czy rzeczywista manipulacja?
Jednym z najważniejszych problemów jest rozróżnienie między podatnością mechanizmu na manipulacje a udowodnieniem, że do takiej manipulacji faktycznie doszło.
W uzasadnieniu sąd wskazuje, że w odniesieniu do LIBOR i EURIBOR ujawniono przypadki bezprawnego uzgadniania kwotowań przez pracowników banków. Prowadzono postępowania karne i administracyjne, a instytucje finansowe poniosły wielomiliardowe sankcje.
W przypadku WIBOR sąd wyraźnie zaznacza, że nie posiada wiedzy o dowodach potwierdzających analogiczną manipulację. Wskazuje na stwierdzane wcześniej nieprawidłowości dotyczące procesów przekazywania danych, kontroli wewnętrznych lub błędów kalkulacyjnych, ale nie utożsamia ich z udowodnionym celowym manipulowaniem wskaźnikiem.
Drugie pytanie prejudycjalne ma więc między innymi ustalić, czy do stwierdzenia nieuczciwości warunku wystarczy sama konstrukcyjna podatność wskaźnika na ingerencję uczestników fixingu, czy też konsument musi udowodnić rzeczywistą manipulację oraz jej wpływ na wysokość spłaconych rat.
Brak nadzoru nad administratorem
W czasie zawierania umowy z 2007 r. zasady opracowywania WIBOR nie wynikały z ustawy ani rozporządzenia. Określał je regulamin przyjmowany przez prywatne stowarzyszenie zrzeszające osoby zawodowo związane z rynkiem finansowym.
Nie funkcjonował wówczas model nadzoru ustanowiony później przez rozporządzenie BMR. Nie istniały między innymi ustawowe wymogi dotyczące licencji administratora, zarządzania konfliktem interesów, jakości danych wejściowych, kontroli metodologii i formalnego mechanizmu rozpatrywania skarg.
Sąd pyta, czy uzależnienie kosztu wieloletniego kredytu konsumenckiego od takiego prywatnego mechanizmu mogło już samo w sobie naruszać równowagę kontraktową.
Z jednej strony bank i środowisko finansowe miały wiedzę oraz udział w funkcjonowaniu wskaźnika. Z drugiej strony konsument nie miał wpływu na treść regulaminu, dobór uczestników fixingu ani sposób sprawdzania przekazywanych danych.
Czy banki mogły wpływać na własne wynagrodzenie?
Wysokość WIBOR wpływała bezpośrednio na oprocentowanie kredytów, a tym samym na przychody odsetkowe banków. Te same instytucje uczestniczyły jednocześnie w procesie przekazywania danych służących do wyznaczania wskaźnika.
Nie oznacza to, że pojedynczy bank sam ustalał WIBOR dla własnych klientów. Stawka była wyliczana dla całego rynku z danych wielu podmiotów, z zastosowaniem mechanizmu odrzucania wartości skrajnych.
Powstaje jednak pytanie o strukturalny konflikt interesów. Banki były jednocześnie dostawcami danych oraz stronami umów, w których wysokość ich wynagrodzenia zależała od wyniku fixingu.
Sąd zastanawia się, czy przedsiębiorca traktujący konsumenta uczciwie mógł racjonalnie oczekiwać, że klient – po pełnym wyjaśnieniu konstrukcji – zaakceptowałby w indywidualnych negocjacjach takie uzależnienie rat kredytu.
Czy WIBOR powinien odpowiadać kosztowi finansowania banku?
Trzecim elementem pytania jest relacja między wskaźnikiem a rzeczywistym kosztem pozyskania pieniędzy przez bank.
WIBOR miał przedstawiać warunki na rynku niezabezpieczonych depozytów międzybankowych. W praktyce banki finansują jednak akcję kredytową z wielu źródeł, w tym w istotnej części z depozytów klientów, rachunków bieżących, emisji obligacji, środków banku centralnego lub własnego kapitału.
Koszt tych źródeł może być niższy od wartości WIBOR. Powstaje zatem pytanie, czy stosowanie wskaźnika powodowało, że rzeczywiste wynagrodzenie banku było wyższe, niż sugerowała formalnie określona marża.
Konsument mógł zakładać, że marża jest zasadniczym zyskiem banku, a WIBOR jedynie odzwierciedla obiektywny koszt pieniądza. Jeżeli bank pozyskiwał środki znacznie taniej, różnica między WIBOR a faktycznym kosztem finansowania również powiększała jego dochód.
Sąd pyta, czy taka sytuacja może prowadzić do znaczącej nierównowagi ze szkodą dla kredytobiorcy.
Nie każda niedoskonałość oznacza abuzywność
Sąd przedstawia również argument, że niedoskonałość wskaźnika nie jest automatycznie równoznaczna z naruszeniem dyrektywy 93/13.
Do uznania postanowienia za nieuczciwe konieczne jest stwierdzenie znaczącej nierównowagi ze szkodą dla konsumenta. Jeżeli ryzyko związane z mechanizmem obciążało w podobnym stopniu obie strony i bank nie mógł celowo sterować wskaźnikiem na niekorzyść kredytobiorcy, sama możliwość wystąpienia nieprawidłowości może okazać się niewystarczająca.
Także współczesne wskaźniki oparte na rzeczywistych transakcjach nie są całkowicie odporne na manipulacje. Uczestnicy rynku mogą bowiem zawierać nierynkowe transakcje, aby wpłynąć na wartość indeksu. Prawo może takie działania sankcjonować, ale nie jest w stanie całkowicie wyeliminować ich ryzyka.
TSUE będzie musiał zatem wskazać, gdzie przebiega granica między dopuszczalnym ryzykiem rynkowym a konstrukcją umowną, która nadmiernie chroni interes przedsiębiorcy kosztem konsumenta.
Wyrok nie unieważni automatycznie wszystkich umów
Nawet odpowiedź korzystna dla konsumentów nie oznaczałaby automatycznego uznania wszystkich kredytów opartych na dawnym WIBOR za nieważne.
Trybunał ma dokonać wykładni art. 3 ust. 1 dyrektywy 93/13 i wskazać kryteria, które powinny stosować sądy krajowe. Ocena konkretnej klauzuli nadal będzie zależała od treści umowy, okresu jej zawarcia, przekazanych informacji, sposobu funkcjonowania wskaźnika oraz wpływu postanowienia na sytuację stron.
Sprawa C-630/25 może jednak przesądzić, czy polskie sądy w ogóle mogą badać dawne klauzule WIBOR nie tylko pod kątem jasności ich sformułowania, lecz również z uwzględnieniem metodologii wskaźnika, braku ówczesnego nadzoru i jego relacji do rzeczywistych kosztów finansowania banków.
Zapraszam do Kancelarii w celu bezpłatnej analizy umowy kredytu
www.beata-stryjewska.pl